Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę

PRZEKAŻ 1%

Skorzystaj z bezpłatnego programu do wypełniania PIT

Pamiętaj o zmianach od 2019 r.! Jeżeli rozlicza Cię urząd, upewnij się, że w Twoje zeznanie
wpisany jest

KRS 0000 20 44 26

Dzwonią do nas na chwilę przed podjęciem próby samobójczej, gdy nie widzą sensu życia lub nie mogą znieść samotności.
Często tylko konsultantom telefonu mają odwagę powiedzieć o najtrudniejszych przeżyciach i to z nimi szukają rozwiązań swoich problemów. W ciągu dziesięciu lat działania telefonu odebraliśmy ponad milion połączeń od dzieci, które szukają pomocy.
Teraz to my potrzebujemy jej od Ciebie.

Jak Telefon Zaufania pomaga dzieciom


Każdego dnia dzieci w kryzysie dostają wsparcie od konsultantów naszego Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Dzwonią do nas na chwilę przed podjęciem próby samobójczej, gdy nie widzą sensu życia, nie mogą znieść samotności lub są bite
i wykorzystywane seksualnie. Często tylko konsultantom Telefonu 116111 mają odwagę powiedzieć lub napisać o najtrudniejszych przeżyciach i to z nami szukają rozwiązań swoich problemów. W ciągu dziesięciu lat działania telefonu otrzymaliśmy ponad milion sto pięćdziesiąt tysięcy telefonów i maili.

Wspierają nas partnerzy społeczni i biznesowi, jednak wciąż nie odbieramy wszystkich połączeń od dzieci.
Przekaż nam swój 1%, aby Telefon 116 111 mógł pomagać wszystkim dzieciom w potrzebie.

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 jest często jedynym miejscem, do którego zwracają się dzieci w kryzysie. Dzieje się tak, ponieważ numer 116 111 jest szeroko promowany - w polskich szkołach, w internecie, na rządowych i samorządowych portalach. Dzieci ufają, że mogą liczyć na pomoc. Nie możemy zawieźć ich zaufania.


Dzieci, którym pomagamy

Dzieci, które do nas dzwonią, mają po kilkanaście lat i problemy, z którymi nie potrafią sobie same poradzić. Są nieufne, poranione przez najbliższych, zagubione, a przede wszystkim ogromnie samotne. Desperacko szukają zainteresowania
i akceptacji. Telefon do nas, to często ich jedyna szansa na pomoc. Poznaj kilkoro z nich…


Ania

Cięcie się to nagle moda, zabawa, sposób, żeby kogoś wkręcić. A ja to robię, bo nie umiem inaczej… i sama jestem sobie winna. Uparłam się, że pójdę do elitarnego liceum, ale ja tu po prostu nie pasuje. Nie jestem wybitna, tylko przeciętna na tutejszy standard – jestem nikim. Żyletka to moja jedyna przyjaciółka, na prawdziwe nie mam czasu. Codziennie myślę o tym, co by było, jakbym wbiła ostrze głębiej. Rodzice? Nie chce im mówić, to byłby dla nich cios. Mają mnie za ideał, więc świetnie przed nimi gram…”

Karol

„Tnę się, codziennie. Zaczęło się jakoś roku, wtedy mama jeszcze żyła. Bardzo długo chorowała na raka. Ostatnie miesiące były najgorsze, wtedy zacząłem się ciąć. Z rozpaczy, bezsilności, złości. A potem mama odeszła, a ja zostałem, z tą całą nienawiścią do świata. Odsunąłem się od znajomych, dziewczyna nie mogła znieść mojego stanu. Pół roku temu tata wyjechał do Niemiec, za pracą. On cały czas powtarza, że musimy być silni, bo mamy tylko siebie. Mieszkam z babcią, ale jej też nie chce nic mówić, ona tak strasznie przeżyła śmierć mamy. Chciałbym odejść i nic już nie czuć.”

Weronika

„Nie daję sobie rady, z niczym, już nawet nie wiem, kiedy miałam dzień bez żyletki. Strasznie chciałabym odpocząć, nie myśleć o tym wszystkim… i nic nie czuć. Jak moi „przyjaciele”. Oni są już pod drugiej stronie. Tak naprawdę, to my się nie znaliśmy, łączyło nas tylko forum. Każdy z nas wybrał sobie datę. Trochę się bałam, trochę myślałam, że to na żarty, aż nadszedł dzień pierwszej osoby….i ona to zrobiła. Potem zabił się kolega, i zostałyśmy we dwie. 3 tygodnie temu był termin mojej przyjaciółki… bardzo za nią tęsknię, ale wiem, że już niedługo do niej dołączę… moja data to 30.03.”