Telefon Zaufania dla Dzieci i MłodziezyFundacja Dajemy Dzieciom Siłę

Telefon Zaufania potrzebuje Twojej pomocy!
PRZEKAŻ 1%
by Telefon działał całą dobę!

KRS 0000 20 44 26


Dzieci dzwonią do nas na chwilę przed podjęciem próby samobójczej, gdy nie widzą sensu życia lub nie mogą znieść samotności. Często tylko konsultantom telefonu mają odwagę powiedzieć o najtrudniejszych przeżyciach i to z ich pomocą szukają rozwiązań swoich problemów.

Każdego dnia odbieramy ponad 300 połączeń od dzieci, które szukają pomocy.

Teraz to my potrzebujemy jej od Ciebie!


Jak Telefon Zaufania pomaga dzieciom


Telefon 116 111 odpowiada na potrzeby polskich dzieci. Możliwość anonimowej, kompetentnej pomocy w trudnych sytuacjach życiowych ważna jest zawsze, a szczególnie teraz, kiedy inne możliwości wsparcia są trudno dostępne. Dzieci często nie mają możliwości korzystania z pomocy w szkołach – 44% placówek nie zatrudnia psychologów ani pedagogów. W całej Polsce przyjmuje zaledwie 416 lekarzy – psychiatrów dziecięcych.

67% dzieci w wieku 11-17 lat, które szukały pomocy w trudnych sytuacjach życiowych, wskazuje, że wybrało pomoc Telefonu Zaufania 116 111 prowadzonego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę.


Od chwili uruchomienia linii 116 111 nasi specjaliści odebrali ponad 1 mln 300 tys. telefonów od młodych ludzi i odpowiedzieli na ponad 64 tys. anonimowych wiadomości online.


Na mocy Porozumienia z Komendantem Głównym Policji podjęto 1 659 interwencje w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia dzieci kontaktujących się z Telefonem 116 111.

Dzieci dzwonią bez przerwy. Dzwonią w najtrudniejszych sytuacjach życiowych - codziennie średnio 18 osób kontaktuje się z nami w związku z myślami samobójczymi czy konkretnymi planami odebrania sobie życia.


W 2020 r., dzięki wsparciu Darczyńców, uruchamiamy całodobowe działanie Telefonu. To bardzo ważne, aby dzieci miały taką pomoc również w kolejnych latach!


Dzieci, którym pomagamy

Dzieci, które do nas dzwonią, mają po kilkanaście lat i problemy, z którymi nie potrafią sobie same poradzić. Są nieufne, poranione przez najbliższych, zagubione, a przede wszystkim ogromnie samotne. Desperacko szukają zainteresowania
i akceptacji. Telefon do nas, to często ich jedyna szansa na pomoc. Poznaj kilkoro z nich…


Ania

"Cięcie się to nagle moda, zabawa, sposób, żeby kogoś wkręcić. A ja to robię, bo nie umiem inaczej… i sama jestem sobie winna. Uparłam się, że pójdę do elitarnego liceum, ale ja tu po prostu nie pasuje. Nie jestem wybitna, tylko przeciętna na tutejszy standard – jestem nikim. Żyletka to moja jedyna przyjaciółka, na prawdziwe nie mam czasu. Codziennie myślę o tym, co by było, jakbym wbiła ostrze głębiej. Rodzice? Nie chce im mówić, to byłby dla nich cios. Mają mnie za ideał, więc świetnie przed nimi gram…”

Karol

„Tnę się, codziennie. Zaczęło się jakoś rok temu, wtedy mama jeszcze żyła. Bardzo długo chorowała na raka. Ostatnie miesiące były najgorsze, wtedy zacząłem się ciąć. Z rozpaczy, bezsilności, złości. A potem mama odeszła, a ja zostałem, z tą całą nienawiścią do świata. Odsunąłem się od znajomych, dziewczyna nie mogła znieść mojego stanu. Pół roku temu tata wyjechał do Niemiec, za pracą. On cały czas powtarza, że musimy być silni, bo mamy tylko siebie. Mieszkam z babcią, ale jej też nie chce nic mówić, ona tak strasznie przeżyła śmierć mamy. Chciałbym odejść i nic już nie czuć.”

Weronika

„Nie daję sobie rady z niczym, już nawet nie wiem, kiedy miałam dzień bez żyletki. Strasznie chciałabym odpocząć, nie myśleć o tym wszystkim… i nic nie czuć. Jak moi „przyjaciele”. Oni są już pod drugiej stronie. Tak naprawdę, to my się nie znaliśmy, łączyło nas tylko forum. Każdy z nas wybrał sobie datę. Trochę się bałam, trochę myślałam, że to na żarty, aż nadszedł dzień pierwszej osoby… i ona to zrobiła. Potem zabił się kolega, i zostałyśmy we dwie. 3 tygodnie temu był termin mojej przyjaciółki… bardzo za nią tęsknię, ale wiem, że już niedługo do niej dołączę… moja data to 30.03.”